Zdarzenia
Chodzi konkretnie o pewne zdarzenia, a właściwie dialogi, jakie nieraz i nie dwa jestem zmuszony przeprowadzać z ludźmi. Są to dialogi krępujące, bardzo podnoszące poziom adrenalinki - mowa o różnego rodzaju kłótniach, sporach itp. Wiadomo, przy kłótniach człowiek czasami nie wie co powiedzieć, więc mówi szybko, często bez większego sensu, byle tylko mieć przewagę nad osobą, z którą się rozmawia. Ja w owych sytuacjach spotykam się aż za dużo, parę razy w tygodni, czasami bywa, że parę razy w ciągu jednego dnia. Nie będę się wypierał, bo nie ma sensu - jeżeli ja nie mam wyrobionego zdania o konkretnym temacie, to przy jego omawianiu również zacinam się jak kosiarka na patykach, mówię rzeczy, których nie jestem pewien. Tak się składa, że automatycznie po wypowiedzeniu tych zdań nasuwają mi się myśli typi "czy to, co powiedziałem, jest tym, co naprawdę myślę i czy jest to myśl prawidłowa". Ale to jeszcze nic. Najgorzej jest, kiedy leżę sobie w łóżeczku i gryzie mnie właśnie taka myśl. Czasami zapominam o tym od razu, nie powracam w myślach do tego zdarzenia, ale najczęściej zasypiam z właśnie takimi, męczącymi myślami.
Szkoła i życie .