Serdeczbue

Serdeczbue Dodam jeszcze, że moja mama śmiała się bardzo serdecznie, gdy to mówiła.Coś jeszcze? Chyba raczej, może, zdaje mi się, na pewno, myślę, mam nadzieję, że nie. Ale dzień był bardzo przebojowy, jak na mój - raczej spokojny - styl życia. Pewnie jest to zauważone po tych parudziesięciu kartkach - wszystko co przeżywam, odbywa się raczej w mojej głowie. Nie są to przeżycia z wycieczek, imprez czy różnych innych zabaw, tylko same przemyślenia, rozmyślania, które nie znajdują miejsca w innym miejscu... prócz oczywiście w mojej głowie i tym oto pamiętniku. Dobra, to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o dzisiaj... do zobaczenia, a raczej - do przeczytania... czy może pisania? Ja to kurwa mam problemy...Heh, wczoraj skończyłem czytać Robinsona Kruzoe, a dzisiaj idę do Shmaty oglądnąć film na DVD z jego udziałem (Robinsona, nie Shmaty J). O czym miałbym teraz pisać? Właściwie, to nie mam zielonego pojęcia. Nie zdarzyło się jak na razie nic, co byłoby warte wzmianki. No i mam wieczór, gdz.21.20... W sumie nie mam o czym pisać, ale postaram się by dzisiejszy zapisek nie był nudny i... nieważne, jak zawsze będzie wiało nudą itp.

Szkoła i życie .

 
catering pudła tekturowe